Walki 'gladiatorów' na Bali

Małgorzata Pokutycka Fotografia  Fotoreportaż

Walki Kogutów – tajen – są elementem rytuału religijnego a - tabuh rah – rozlew koguciej krwi ma na celu udobruchać złe bóstwa - butakala. Większość świąt i ceremonii rozpoczyna się właśnie walką ptaków. Jedna z najstarszych tradycji na Bali, z którą związanych jest całkiem sporo przesądów, jak również specjalne słownictwo używane tylko podczas walk.

Uczestnicząc w takich ‘zawodach’ można by się zastanowić, czy aby nie jest to po prostu hazard odziany w ceremonialne gesty. Narodowy krwawy sport, męska popołudniowa rozrywka, gdzie można zarobić grubą kasę. Cock (od angielskiego cockfighting = walki kogutów) w slangu angielskim, jak i balijskim oznacza męskie przyrodzenie więc, czy na pewno walczą tylko pierzaste koguciki?

 

Od ponad 30 lat w Indonezji wszelkie formy hazardu, również te związane z tajen są zakazane. Kiedyś walki odbywały się w specjalnie przeznaczonych do tego wentilan, dziś wystarczy kawałek placu i kilka żarówek. Najważniejsze, żeby szybko się ulotnić w razie nalotu policji.

 

Dobry kogut może kosztować nawet 150 – 200$. Ptakiem rzadko kiedy opiekuje się sam właściciel, najczęściej zajmują się tym wyszkoleni opiekunowie -  trenerzy. Do ich obowiązku należy głaskanie piórek, masowanie mięśni, przycinanie dzwonków i grzebienia oraz dbanie o specjalną dietę.

 

Częścią treningu jest trzymanie kogutów w koszach przy drodze. W ten sposób ptaki przyzwyczajają się do hałasu, ludzi i ogólnego zamieszania. 

 

Walki kogutów to męskie wydarzenie, jedyne kobiety na terenie areny to sprzedawczynie przekąsek. Atmosfera jest gęsta od emocji, hormonów i goździkowych oparów papierosów Kretek.

 

Koguci sparing, jeden z najważniejszych momentów doboru odpowiedniego przeciwnika, liczy się budowa i waga. Trafny wybór gwarantuje ciekawą walkę.

 

Taji – ostry jak brzytwa sztylet – przywiązuje się do lewej łapy koguta. Nie tylko odpowiedni dobór rozmiaru, ale również prawidłowe umocowanie ostrza, właściwy kąt, mogą zaważyć o wyniku walki. 

 

Na każdych walkach można znaleźć specjalistów do wiązania taji. Ostrza trzyma się w specjalnej zasuwanej na zamek sakiewce. Z ich produkcją związane są również ciekawe zabobony między innymi, że powinny być wysmarowane sadzą ze spalonego od uderzenia piorunu drzewa.

 

Pomocnicy prezentują gotowych do walki ‘gladiatorów’ tuż przed walką, w ostatnich minutach próbują podsycić tłum do zakładów.

 

Czasy, kiedy na walkach stawiało się miliony rupii, a w przypadku niepowodzenia traciło się domy, biznesy, ziemię a czasem żonę, już dawno na Bali minęły. Dziś najczęściej zwykły śmiertelnik postawi od 20-100 rupii (6-30zł) na pojedyncza rundę. Niemniej jednak przy kilkunastu rundach, w jeden wieczór można przegrać indonezyjską miesięczną pensję.

 

System zakładów to chyba najciekawsza cześć walk kogutów. Najpierw ogłasza się zakład centralny między właścicielami (może on wynosić nawet kilka milionów rupii, kilkaset dolarów), który jest zawsze typu „even” - zakład równych szans, w którym podwaja się postawione pieniądze. Jego wysokość świadczy o zaufaniu do zawodników i ma wpływ na ilość inwestowanych pieniędzy przez innych.

 

Eksperci w tłumie szybko ustalają faworyta walki i nadają mu imię związane z kolorem upierzenia. Teraz okazję mają wszyscy chętni na zakłady indywidualne. Palcami określa się liczbę stawianych tysięcy, dłonią wskazuje się obstawianego ptaka. Z tłumu trzeba wyłowić kogoś, kto zakład przyjmie i gotowe. Nie ma kas, bilecików, tablicy z wynikami mimo wszystko każdy wie o co chodzi i wygrane zawsze są wypłacane od razu po zakończeniu pojedynku bez nieporozumień.

 

Podczas zawierania zakładów używa się wyjątkowej waluty – ringgitów, jednostki rozliczeniowej z czasów kolonialnych. Wypłaty dokonuje się oczywiście w rupiach przeliczając kwotę według stałego ‘kursu’ 1 ringgit to 2,5 rupii.

 

Sekundy przed pierwszym atakiem, głębokie spojrzenie w ślepia oponenta.

 

Koguty walczą wzlatując w powietrze i naskakując na przeciwnika. Kilkanaście pierwszych sekund dzieje się w takim tempie, że nic poza latającymi piórami i kurzymi łapkami nie widać.

 

Walce przewodzi sędzia główny - juru dalam, który ma decydujące zdanie na temat przebiegu starcia. Każda walka ma 5 rund, chyba że jeden z ptaków polegnie wcześniej, co zdarza się bardzo często.

 

W przypadku nierozstrzygnięcia pojedynku, koguty nakrywa się pod dużym bambusowym koszem, co ma zapobiec ucieczce z pola walki i sprowokować któregoś do ataku.

 

Walki kończą się szybko, najczęściej śmiercią jednego lub nawet obu zawodników. Przegrani trafiają prosto do gara. Dla Balijczyków śmierć koguta na ringu nie różni się niczym od śmierci na pieńku pod toporkiem. Nie czują żadnej winy z powodu sposobu w jakim giną ptaki.


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY

Nusa Lembongan - fotka z raju

Nusa Lembongan - fotka z raju

Do dziś pamiętam swoje rozczarowanie, gdy stanęłam na pierwszej indonezyjskiej plaży. Nie ma się co dziwić, to była pełna śmieci i pijanych Australijczyków plaża w Kucie. Na Bali udało mi się odkryć mnóstwo...

Aleksandra Świstow Aleksandra Świstow
30 sierpnia 2012
Śniadanie na wulkanie

Śniadanie na wulkanie

Po Bali podróżowałem na motocyklu w 2011 roku. Bez planu, bez z góry ustalonej trasy, na azymut. Mknąc dookoła wyspy gdzie oczy poniosą, zatrzymywałem się gdy przyszła mi na to ochota lub gdy mój wzrok przykuł jaki...

Maciej Klimowicz Maciej Klimowicz
17 czerwca 2012