Muzyczne rękodzieło berberyjskiej dziewczyny

Aneta Dziankowska Monoloco Cafe  Muzyka

Nie tak dawno, bo w pewien grudniowy wieczór, miał we Wrocławiu miejsce niezwykły koncert. Niestety wiem to tylko dzięki ustnemu przekazowi jednego znajomego, który stwierdził: „to był jeden z lepszych koncertów, ich muzyka na żywo bardzo przemawia i jest prawdziwa”. Mówiąc „ich” miał na myśli Kari Amirian i Hindi Zahrę. Mimo iż muzyka obu z pewnością chwyta za serca wielu słuchaczy, dla mnie mistrzynią jest Hindi.

Muzyczne rękodzieło berberyjskiej dziewczyny

Urodzona na Czarnym Lądzie piosenkarka mieszka obecnie we Francji. Jeśli pójdzie się tropem dość obiegowej opinii, że nasze pochodzenie i odpowiedni genotyp wpływają na twórczość, a często ją wręcz definiują, to również Hindi nie będzie tutaj wyjątkiem. Marokańsko-francuskie połączenie nie stanowi jakiegoś wielkiego przypadku dziejowego, biorąc pod uwagę geopolityczne uwarunkowania, ale - odkrywczo - świetnie współgra ze sobą przy gitarowym akompaniamencie.

 

Kiedy z głośników wydobywa się Beautiful Tango moje myśli krążą gdzieś po krętych uliczkach Paryża. Nie wiem do końca dlaczego, ale wyobrażam sobie te wszystkie romantyczne paryskie kawiarnie oraz unoszącą się wśród nich mieszankę zapachową perfum i ciepłego miejskiego powietrza. Za moment następuje Fascination i jestem już pewna, że znajduję się we Francji. Bagietki w rowerowym koszyku, wino, czerwone usta i kapelusze. Plastyczne obrazy malowane w mojej głowie muzyką, która nie potrzebuje wielu ozdobników. Broni się bezpretensjonalnością i subtelnym głosem wokalistki.

 

Jednak Handmade to prawdziwa maszyna teleportacyjna, której zakodowano, że  Paryż leży niedaleko Rabatu, dlatego przeniesienie z jednego miejsca w drugie trwa zaledwie kilka dźwięków. Stand Up i Set Me Free to hasła dzięki którym „teleportacja” staje się całkiem realna. I nagle robi się lekko, zadziornie, całkiem energicznie. Teraz już nie ma obrazu. Wyostrzają się natomiast inne zmysły. Wszystko staje się intensywniejsze, intymne i bardzo gorące.

 

Hindi Zahra wypełnia 40 minut cudownym lekkim głosem, lirycznym przekazem i przede wszystkim dźwiękową podróżą. Pewnie z tego powodu chociaż raz w tygodniu spędzam z nią przynajmniej godzinę. I do dziś nie mogę przeboleć, że 6. grudnia nie zabawiłam w całkiem zmaterializowanym towarzystwie samej wokalistki. 

 

/p>


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY