Dlaczego podróżujemy i co z tego mamy?

Joanna Składanek Podróże 

Odpowiedź może być banalnie prosta: podróżujemy, ponieważ chcemy. Ponieważ lotniska niosą w sobie tę obietnicę przeniesienia nas w nowe, nieznane miejsce. Podróże jawią się jako najdoskonalsza ucieczka od nierozwiązanych problemów, dlatego wyjazd na koniec świata wydaje nam się najlepszą z możliwych opcji. Ponieważ dom jest nudny i zamiast mroźnej zimy marzą nam się pustynne sawanny. Ponieważ Rzym to Rzym i więcej tłumaczyć nie trzeba.

Dzielnica Thamel, Katmandu (fot. Joanna Składanek)

 

Budzik w telefonie dzwoni na alarm dużo wcześniej niż ma to w zwyczaju muezin nawołujący do porannej modlitwy w sąsiednim meczecie. Nieprzytomna staczam się z łóżka pół godziny później i pędem kończę przygotowania. Zamówiona taksówka spóźnia się akurat dzisiaj a ja zamiast jechać już na lotnisko, tłumaczę kierowcy przez telefon miejsce zamieszkania. Pod terminalem okazuje się, że nie ma z czego wydać. Teatralnie przeszukuje portfel i wszystkie schowki w samochodzie, aby na koniec rozłożyć szeroko dłonie w geście tłumaczącym już wszystko. Shukryia. Nie ma za co. Za 5 minut zamykają lot. Bramka jest na końcu niekończącego się terminalu, więc potykając się o tysiące lunatycznych pasażerów przedzieram się do celu. Mam klaustrofobię i bolą mnie kolana. Posadzili mnie w środku a ten obok, po tym jak przestał delektować się wniebogłosy obiadem, zapadł w zimowy sen i nawet Lenny Kravitz nie jest w stanie zagłuszyć jego nieludzkiego chrapania (naprawdę można tak głośno?).

 

Potem jest niewiele lepiej.

 

Niepożądana wycieczka krajoznawcza z taksówkarzem po mieście zakończona przymusową wizytą w biurze podróży i próbą wyłudzenia ostatniego przysłowiowego grosza. Krótkotrwałe zwycięstwo zwieńczone ostrym słowem na pożegnanie nie trwa długo, bowiem wpadamy w sidła rikszarza, który również próbuje swojego szczęścia w turystycznej sieci łatwego zarobku.

 

Obskurny hotel z kozą na klatce schodowej, w którym przy 40 stopniowym upale klimatyzacja jest największym niespełnionym marzeniem mojego dotychczasowego życia. Braki w dostawie prądu. O łazience już nie wspomnę. Przyzwyczaiłam się do mycia w misce zimnej wody (cóż za ulga, kiedy wypociło się już ostatnie płyny z organizmu). Jednak o karaluchach biegających po plecaku już warto. Zauważyłam, że brzydzą mnie tylko przez pierwsze trzy dni. Później już przestaję rozgniatać je na szybach autobusu i nawet bardzo mi nie przeszkadza fakt, że po zaśnięciu swój własny śpiwór mogę dzielić z kimś innym, niekoniecznie o ludzkich gabarytach.

 

Nierzadko brudna, przemęczona, resztką energii brnę do przodu. Łodzią, motorem, autostopem, busem, tuk-tukiem, wozem ciągniętym przez woły. Brnę przed siebie. Byle dalej. Do przodu, w labiryncie wąskich uliczek, w dół rzeki, do góry.

Na szczyt.

 

A potem wykończona z odciskami na nogach, bolącymi kolanami, migreną, odwodniona i poparzona przez słońce siadam u celu i dumam.

 

Borneo, Malezja (fot. Joanna Składanek)

 

Nie oszukujmy się, podróżowanie nie zawsze jest przyjemne. Nie spędzamy zagubieni całego dnia w labiryncie wąskich uliczek azjatyckiego miasta tylko dlatego, że tak bardzo lubimy spacerować. Odwiedziny na posterunku policji turystycznej nie wpisujemy na listę miejsc wartych odwiedzenia, a botswańskie safari może i zrekompensuje pogryzienia komarów, ale przez następny tydzień swędzi jak cholera... Oszustwa, kradzieże, choroby... Cóż z tego, skoro my wciąż rok po roku, miesiąc po miesiącu.. dzień po dniu, narzucamy znoszony już plecak na plecy i dzielnie, ba!, podnieceni i zniecierpliwieni odliczamy minuty do rozpoczęcia kolejnej 'przygody' życia.

 

Rzeka Kinabatangan w okolicach wioski Sukau, Borneo (fot. Joanna Składanek)

 

Dlaczego więc podróżujemy?

Co sprawia, że porzucamy wygodne, poukładane życie i świadomie ładujemy się w świat nie zawsze łatwych i przyjemnych 'przygód'? Co budzi w nas chęć do zdobywania szczytów, przecierania szlaków? Do wystawiania się na rzeczy trudne, niebezpieczne, czasami wręcz niemożliwe? Dlaczego wciąż pędzimy w nieznane w poszukiwaniu nowych wrażeń, czy podskakującej adrenaliny? Co sprawia, że podróżujemy? Istnieją oczywiste czynniki wpływające na podjęcie decyzji o podróży, tj.: odpoczynek, ucieczka, podekscytowanie, bądź "zwykłe" pobłażanie, jednak czy kryje się za tym coś więcej? Czy podróżujemy, aby konsumować, doświadczać legendarnych przygód, z chęcią niesienia pomocy i zmiany na lepsze, czy może podłoże jest jeszcze głębsze i związane ze spirytualnymi wręcz doznaniami?

 

Odpowiedź może być banalnie prosta: podróżujemy, ponieważ chcemy. Ponieważ lotniska niosą w sobie tę obietnicę przeniesienia nas w nowe, nieznane miejsce. Podróże jawią się jako najdoskonalsza ucieczka od nierozwiązanych problemówi, dlatego wyjazd na koniec świata wydaje nam się najlepszą z możliwych opcji. Ponieważ dom jest nudny i zamiast mroźnej zimy marzą nam się pustynne sawanny. Ponieważ Rzym to Rzym i więcej tłumaczyć nie trzeba.

 

Przede wszystkim podróżujemy jednak, ponieważ odczuwamy potrzebę pokonywania dystansu, odkrywania świata oraz idących za tym różnic pomiędzy tym dobrze nam znanym światem, a tym który dopiero zamierzamy poznać. Te dwa, na pozór banalnie proste czynniki sprawiają, że tracąc pewność siebie tym samym stajemy się bardziej kreatywniWzmożona kreatywność pojawia się jako efekt uboczny doświadczanych różnic: musimy zmienić kulturę, aby poznać i zauważyć zdezorientowane różnorodności ludzkich tradycji. Nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć przebiegu wydarzeń (prędkości pociągu, czasu potrzebnego do przebycia założonej trasy, napotkanych ludzi, smaku potrawy, którą przecież jedliśmy już setki razy), co sprawia że częściej się dziwimy i zachwycamy

 

Różnice kulturowe, które jesteśmy w stanie zaobserwować będąc w drodze pozwalają nam doświadczyć i zrozumieć, że istnieją ekwiwalentne możliwości interpretowania świataNawet w erze globalizacji dążącej do ujednolicenia każdego skrawka na ziemi, wciąż jesteśmy w stanie odkryć rzeczy, ludzi, tradycje, które nie zostały opisane w żadnym przewodniku lub przynajmniej nie znajdziemy ich we własnym domu. Jednak nie wystarczy tylko wsiąść do samolotu lub innego środka transportu, aby tego doświadczyć. Jedną z większych przyjemności związanych z podróżą jest sam luksus związany z możliwością pozostawienia znanego nam świata za sobą i ujrzeniem tego wszystkiego, co wydawało nam się ‘znajome’ w nowym świetle i z własnego punktu widzenia. Jedną z pierwszych lekcji, których doświadczamy stawiając nogę na obcym lądzie jest fakt jak wiele rzeczy uważanych za nas za uniwersalne, okazuje się być prowincjonalnych, regionalnych.

 

W drodze do Rishikesh, Indie (fot. Joanna Składanek)

 

Podróże poszerzają nasze horyzonty i otwierają nasze umysły. Będąc w drodze zaczynamy poznawać i rozumieć otaczający nas świat. Spostrzegamy róźnice kulturowe, obserwujemy, z czasem też potrafimy wyciągnąć pierwsze ważne wnioski i spostrzeżenia. Oczywiście o wielu historiach jesteśmy w stanie przeczytać lub obejrzeć w mediach. Nieprawdopodobne jest jednak uczucie, kiedy dane jest nam doświadczyć danego miejsca na własnej skórze.

 

Czy nie jest tak, że kiedy wracamy do domu, jest on wciąż taki sam? Ewentualnie uschły kwiaty w doniczkach, a na blacie kuchennym zagościła świeża warstwa kurzu. Nie zmieniło się nic poza tym, jednak coś w naszych umysłach tak, a to przecież zmienia już wszystko. Już sam czyn związany z pokonaniem dystansu, który dzięki podróży powstaje pomiędzy domem, a miejscem w którym zamierzamy spędzić kolejną noc wyzwala w nas efektywne myślenie.

 

Podróżując wyzbywamy się nawyku myślenia literacką prozą i odkrywamy w sobie symboliczną poezję, co sprawia, że łatwiej jest nam wyrazić nie tylko siebie, ale otaczający nas świat. Oddalenie od domu powoduje, że nie tylko nabieramy dystansu, ale również odprężamy się, co sprawia, że łatwiej dostrzegamy coś nowego w czymś z pozoru starym.

 

Podróżujemy, aby się zgubić. I podróżujemy również, aby odnaleźć siebie. Podróżujemy, aby odkryć serca i otworzyć szerzej oczy. Aby nauczyć się więcej o świecie, niż jesteśmy w stanie za pomocą mediów.

 

Wioska Simonga, Zambia (fot. Joanna Składanek)

 

Podróżujemy, aby znów poczuć się młodo, by zwolnić, zapomnieć, dać się pochłonąć i zakochać po raz kolejny. Nieważne, czy będzie to napotkana na drodze bratnia dusza, czy skrawek ziemi, subiektywnie zwany przez nas rajem.

 

A może podróżowanie jest walką z samym sobą? Z własnym ego, które budzi się w nas od czasu do czasu domagając się czegoś nowego, tłumacząc, że ma już po dziurki w nosie obecnej rutyny i wygodnego życia? Za każdym razem stawiając poprzeczkę coraz wyżej, dążymy do celu, aby choć przez chwilę zatopić się w niszczącej euforii, która pcha nas dalej i dalej, tylko po to, aby stanąć oko w oko z własnym marzeniem. Marzeniem, które w chwili spełnienia, jak niewidzialny pocisk z niewyobrażalną prędkością, przelatuje przez wszystkie sploty nerwowe, bawiąc się naszymi zmysłami. Zamraża na moment serce, którego dudnienie jeszcze chwilę temu przegłuszało nieśmiałe myśli, a na koniec wpada do mózgu, tłumi towarzyszący ból i wypuszcza w obieg endorfiny, momentalnie zamieniając nasze ciało w jeden wielki błogostan.

 

Botswanskie drogi (fot. Kamila Śleboda)

 

A potem ... potem nieubłagalnie zamienia się w pustkę.

Znika zniecierpliwienie, radość planowania, strach przed nieznanym i kołatanie serca.

Pozostają tylko wspomnienia, zdjęcia, tęsknota oraz na chwilę uśpione ego, które już niedługo ponownie zapuka do mojego umysłu pytając tym razem nie „kiedy ponownie wyruszę w drogę” a raczej „dlaczego nie potrafię się zatrzymać?”.


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY

CouchSurfing. Kumple od kanapy

CouchSurfing. Kumple od kanapy

„- A skąd wiesz, że to nie jest jakiś psychol?” – zapytał mnie znajomy, kiedy mu oznajmiłam, że w weekend mam zamiar przyjąć pod swój dach nieznajomego z Internetu. To właśnie jedno z tych pytań, których g...

Aneta Dziankowska Aneta Dziankowska
23 listopada 2012
Porady
Kobieta w podróży

Kobieta w podróży

Przydatne porady dla kobiet w podróży. Co należy zrobić, aby uniknąć niepotrzebnych problemów będąc w drodze? Jak nie dać się zaskoczyć i wybrnąć z sytuacji, kiedy przyjacielski tubylec zaczyna pozwalać sobie na dużo w...

Joanna Składanek Joanna Składanek
10 sierpnia 2012
Porady