Dzień w Skopje

Joanna Sado Podróże 

Po wylądowaniu w Skopje najpierw widzimy różowy zachód słońca na tle gór. Następnie pomnik jeźdźca na koniu umiejscowiony w terminalu lotniska. Jeszcze nie wiemy, że takie pomniki będziemy liczyć przez cały nasz pobyt w tym dziwnym, niepodobnym do żadnego innego, mieście.

Skopje nas zadziwia. Wydaje się być nie tylko stolicą Macedonii, ale i królestwa kiczu i złego gustu. A to z powodu niesamowitego chaosu architektonicznego i nagromadzenia na niewielkiej przestrzeni ogromnej ilości pomników, figur oraz budynków stylizowanych na antyczne budowle. Przechadzając się w okolicach Placu Macedońskiego, zastanawiamy się czy nie znaleźliśmy się przypadkiem w wielkim parku rozrywki. I, co gorsze, zaczyna nam się to podobać.

 

 

Podobno ci, którzy odwiedzili Skopje przed 2009 rokiem zastaną obecnie zupełnie inne miasto. My jesteśmy tutaj pierwszy raz, ale także jesteśmy oszołomieni. Efekt, który chciał wywołać premier Nikola Gruewski, przeznaczając setki milionów euro na projekt Skopje 2014 (zakładający renowację starych i wzniesienie nowych budynków i pomników), wydaje się jasny. Wzbudza on jednak niemałe kontrowersje, zwłaszcza w kraju, w którym poziom życia przeciętnego obywatela nie należy do najwyższych. My też mamy wątpliwości czy te pieniądze zostały dobrze spożytkowane, zwłaszcza widząc rozpadające się budynki i żebrzące dzieci. Tymczasem jednak sporo radości daje nam fotografowanie się na tle pomników, naśladując pozy antycznych postaci. W tym szaleństwie bez wątpienia jest metoda.

 


 

Zupełnie inny klimat panuje w Starej Czarsziji, czyli muzułmańskiej części miasta. Po przekroczeniu kamiennego mostu zatapiamy się w gąszczu wąskich, wybrukowanych uliczek. Przypomina nam się Sarajewo, ale nie widzimy tu wielkiego tłumu turystów. Jesteśmy praktycznie jedynymi gośćmi i wiele oczu skierowanych jest na nas z zaciekawieniem. My również obserwujemy Macedończyków siedzących w knajpkach przy kawie, mimo późnej pory. Zaglądamy do okien meczetów i zaskakuje nas widok modlących się mężczyzn pochylonych nad ekranami smartfonów. Zderzenie tradycji z nowoczesnością.

 

Uliczki prowadzą nas do meczetu Mustafy Paszy, a następnie do ruin twierdzy Kale. Z górującej nad miastem twierdzy rozciąga się przepiękny widok na Skopje oraz zaśnieżone szczyty gór Szar Płanina. Z tej perspektywy znowu dostrzegamy bezładną zabudowę nowej części miasta. Po zrobieniu kilku zdjęć wycofujemy się, aby nie przeszkadzać zakochanym parom, które upodobały sobie to miejsce.

 

 

Wędrując dalej, trafiamy na Bit Pazar, czyli miejski bazar. Jest tu kolorowo, swojsko i gwarnie. I pełno pysznego jedzenia, czyli tego, co lubimy na Bałkanach najbardziej. Spacerujemy, oglądając kolorowe warzywa, owoce, zioła. Zaopatrujemy się w przepyszne truskawki, które w naszym kraju pojawią się dopiero za dwa miesiące. Sprzedawca częstuje nas ostrą papryczką, a potem śmieje się z naszych zbolałych min. Na drugie śniadanie, w małym barku, kupujemy najlepsze burki w mieście.

 

 

Żar leje się z nieba, chociaż to dopiero początek kwietnia. Postanawiamy więc spędzić popołudnie w oddalonym od Skopje o 17 km Kanionie Matka. Na początek moczymy stopy w lodowatej wodzie przy torze kajakowym. Nie wytrzymujemy jednak długo i wyruszamy do kanionu. Zanim tam dotrzemy, spotkamy grupki tutejszych nastolatków, dla których kanion jest miejscem weekendowych spotkań. Wąską ścieżką przy skalnej ścianie pokonujemy kolejne metry, podziwiając niesamowite widoki. To miejsce naprawdę robi na nas wrażenie. Kiedy odpoczywamy na drewnianej ławeczce, słyszymy dźwięk dzwoneczków zawieszonych u szyi pasących się na zboczach owiec. Słyszymy też śpiew pasterza odbijający się od pionowych skalnych ścian. A może to tylko nasza wyobraźnia uległa urokowi tego miejsca? Kto wie?

 

 


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY

Rumuński folklor – Marmarosz

Rumuński folklor – Marmarosz

Jest takie miejsce w Rumunii, pewna malownicza kraina, gdzie czas płynie dużo wolniej. Lub, jak mówią niektórzy, gdzie całkowicie się on zatrzymał. Miejsce, w którym lokalny folklor jest szanowany i pieczoło...

Gosia Goławska Gosia Goławska
13 maja 2014
Przewodnik emocjonalny po Sarajewie

Przewodnik emocjonalny po Sarajewie

Pierwszy raz o Sarajewie usłyszałem na lekcji historii, podczas której omawialiśmy I wojnę światową. Właśnie w stolicy Bośni i Hercegowiny przyszły następca tronu austriackiego Franciszek Ferdynand z...

Kurs Na Wschód Kurs Na Wschód
7 maja 2014
Gdzie mafia mówi dobranoc - Sycylia

Gdzie mafia mówi dobranoc - Sycylia

Sycylia zachwyca ciągnącymi się kilometrami gajami oliwnymi, w których zbiory zaczynają się późną jesienią. Skłania do refleksji w czasie spaceru w Dolinie Świątyń w Agrigento, gdzie znajdują się ruin...

Gosia Goławska Gosia Goławska
9 stycznia 2014