Jak znaleźć sponsora na wyprawę?

Łukasz Supergan Podróże  Porady

Już 250 lat temu Szwajcar, Horacy-Benedykt de Saussure, wyznaczył nagrodę pieniężną dla pierwszego któremu uda się wejść na wierzchołek Mont Blanc. Nagroda została odebrana ponad ćwierć wieku później. W dzisiejszych czasach podróżnicy i alpiniści mogą tylko marzyć o honorarium wypłaconym za wejście na szczyt.

fot. Darcy McCarty

 

Żyjemy w epoce kryzysu, zdobywców jest wielu, a chętnych do finansowania ich przygód nie przybywa. Coraz więcej z nas podróżuje po świecie lub zdobywa najwyższe góry świata. Czasy w których na wsparcie mógł liczyć każdy, kto wybierał się na biegun lub powyżej 8000 m minęły bezpowrotnie. Szansę na wsparcie ma nie tylko ten, kto ma niezwykły pomysł, ale potrafi przy tym dobrze go sprzedać. Jeśli czytasz te słowa prawdopodobnie nie raz myślałeś: "a może tak znaleźć sponsora?". No właśnie - łatwo powiedzieć. Ale jak do tego się zabrać?


Sponsorów na wyprawy szukałem kilka razy, ze zmiennym szczęściem. Ten ostatni raz uwieńczony jest sukcesem, o czym świadczy zakładka "Partnerzy" którą wrzuciłem na swojego bloga. Po kilku pytaniach jakie dostałem kiedyś na ten właśnie temat, postanowiłem go opisać. Oto subiektywny poradnik na temat...



JAK ZNALEŹĆ SPONSORA NA WYPRAWĘ?

Od razu powiem, że nie jest to łatwe - i nie tak trudne jak można by się spodziewać! Potrzeba trochę wyczucia, trochę szczęścia, a jak się da, to znajomości. Niestety. Alternatywą jest bogaty wujek mieszkający w raju podatkowym, ale to nieczęste zjawisko. Tak przy okazji - jeśli ktoś miałby takiego wujka i nie wiedział jak go zagospodarować, niech koniecznie prześle namiary!


Sponsorów szukałem przed moją wyprawą w Alpy, w 2009 roku. Wydawało mi się pewne, że wesprze mnie mój były pracodawca, jeden z warszawskich sklepów turystycznych, ale nic z tego nie wyszło. Wyjechałem w 100% za własne pieniądze.


Przygotowując podróż wokół Azji staraliśmy się również o znalezienie sponsora. Paradoksalnie udało się za pierwszą próbą. Od polskiego dystrybutora firmy Meindl dostaliśmy dwie pary solidnych butów. Pisaliśmy też później do kilkunastu firm z branży turystycznej (z prośbą o namiot) i hurtowni fotograficznych (o obiektyw) - tym razem bez rezultatu.

Jak to w praktyce wygląda?



Poszukiwanie sponsora krok po kroku

 

1. Ustal listę sprzętu. Przejrzyj to, co masz lub możesz mieć, sporządź listę tego, czego brakuje. Zaznacz rzeczy niezbędne, bez których twoja przygoda może się nie udać. Poszukiwania sponsora zacznij od nich - nie trać czasu  na proszenie o rzeczy, które są fajnymi gadżetami - skup się na tym, co niezbędne. Okażesz swój profesjonalizm i zaoszczędzisz wiele energii sobie oraz osobom czytającym Twoje listy. Dopiero kiedy zapewnisz swojej wyprawie to, co niezbędne, zacznij myśleć o drobiazgach. Na tym etapie pomyśl o co poprosisz potencjalnego sponsora, a co możesz po prostu kupić. Nie ma sensu nawiązywanie współpracy z firmą, która daje ci np. parę sandałów wartych 30 zł. Twój zysk na takiej transakcji będzie znikomy, a i tak będziesz musiał wywiązać się z umowy sponsorskiej przywożąc zdjęcia, pracowicie pisząc relacje itp. Lepiej mieć jednego sponsora, który ofiaruje Ci sprzęt za 500 zł, niż pięciu dających po 100. Jeszcze raz - szanuj swój czas i siły.

 

2. Zrób listę firm. Poznaj rynek i wynotuj firmy, które mogą Ci pomóc, producentów, dystrybutorów, sklepy, wypożyczalnie itp. Sprawdź ich opinie na forum. Sprawdź czy były już sponsorami jakiś wypraw - jeśli tak może to oznaczać, że firma jest otwarta na współpracę.

 

3. Sporządź listę osób, z którymi będziesz kontaktował się w każdej z firm. To bardzo ważne! List wysłany na ogólny adres typu info@firma.pl czy kontakt@dystrbutor.com ma małe szanse dotrzeć do właściwego człowieka. Przeszukaj internet, w razie potrzeby zadzwoń i zidentyfikuj osobę odpowiedzialną za sponsoring. W małych przedsiębiorstwach jest to często właściciel, w większych ktoś z działu marketingu lub PR. Zdobądź nazwisko, e-mail i telefon.

 

4. Przygotuj list z ofertą. Pisząc do potencjalnego sponsora wysyłam zazwyczaj krótki SPERSONALIZOWANY list, w którym przedstawiam siebie i swoje przedsięwzięcie oraz proponuję współpracę, "wy mi sprzęt, ja Wam promocję na stronie, w artykułach, podczas wystaw i pokazów, zdjęcia do katalogów itp". Do listu załączam 2-3 stronicowy plik PDF z dokładniejszym opisem wyprawy, mapą, danymi uczestników i podstawowymi założeniami. Są to informacje do których sięgnie osoba, którą zainteresuje list. Nie ma sensu wysyłanie wszystkich informacji w treści e-maila, bo może to zniechęcić do lektury.

 

5. Wysyłka - Twój list jest gotowy? Zaczekaj! Sprawdź 3 razy czy nie ma błędów i czy, wysyłając swoją prośbę do kolejnej osoby z rzędu, nie wkleiłeś w jego treść nazwiska osoby z innej firmy.

 

6. I gotowe! Po naciśnięciu przycisku "wyślij" zaczekaj cierpliwie! Osoba do której piszesz może być w rozjazdach lub mieć natłok spraw. Jeśli nie ma odpowiedzi tydzień lub dwa, zadzwoń i grzecznie spytaj czy list dotarł. Jeśli tak - delikatnie spytaj o możliwą odpowiedź.

 

7. Sukces! Jeśli otrzymałeś pozytywną odpowiedź możesz sobie pogratulować. Podziękuj i ustal szczegóły współpracy. Po zakończeniu wyprawy, bez względu na jej wynik, nie zapomnij wywiązać się z umowy. Także pamięć o sponsorach w trakcie podróży - nawet jeśli będzie to krótki list lub widokówka - będzie mile odebrana. Kto wie? Może udało Ci się nawiązać współpracę na lata? Raz pozyskany kontakt do przyjaznej osoby bądź firmy może być na wagę złota.

 

8. A jeśli nie? Częściej niż rzadziej na Twoją prośbę nie otrzymasz odpowiedzi. Możesz też spotkać się z odmową. Ta druga jest nawet lepsza, bo nie tkwisz w niepewności i wiesz, że musisz napisać do kolejnej osoby.

 

Jak widzisz proces może być lekko zniechęcający, ale nie należy się poddawać. Kiedyś się uda, a przynajmniej należy w to wierzyć. Proces szukania potraktuj jako część przygotowań do Twojej przygody.

 

fot. Magharebia
 

Co zwiększa Twoje szanse na znalezienie sponsora? Oto kilka ważnych rzeczy:

 

Nazwisko - jeśli jesteś Martyną Wojciechowską, to stoisz na zupełnie innej pozycji, niż gdy nią nie jesteś. Proste. "Podróżniczy celebryta" zawsze będzie miał łatwiej, choćby dlatego, że jest celebrytą.

 

Dorobek - wysyłając ofertę do sponsorów pisałem o poprzednich wyprawach, w moim przypadku Łuku Karpat oraz samotnym projekcie alpejskim. Nie jest to dużo, ale nawet krótka wzmianka o Twoich poprzednich przedsięwzięciach jest przydatna. Pokazuje piszącego list jako człowieka z doświadczeniem, który ma większą szansę na zrobienie czegoś niezwykłego, a nie oszołoma, który pojawił się znikąd.

 

Wsparcie organizacji - fajnie, jeśli jesteś członkiem jakiegoś klubu, który patronuje wyprawie. Najlepiej dużego, z tradycjami i dorobkiem. Kluby wysokogórskie czy koła przewodnickie często negocjują dla zrzeszonych osób bardzo dobre rabaty przy zakupach sprzętowych.

 

Firma - są bardziej i mniej otwarte na sponsorowanie podróżników i alpinistów. Trzeba tylko przejrzeć ich strony i sprawdzić kogo wspierają/wspierali dotychczas. Na tej podstawie podejmujesz decyzję o wysłaniu do nich prośby (lub nie). Jeśli na stronie jest zakładka "sponsoring" to znak, że firma jest otwarta na propozycje.

 

Realistyczne wymagania - żadna firma nie da Ci kasy na wyprawę, może dać natomiast swoje produkty: buty, namiot, sprzęt, telefon satelitarny, laptopa, aparat itd. O pieniądze nie ma co prosić, bo i tak (prawie na pewno) się nie uda. O sprzęt można. Nawet jak nie dostaniesz czegoś za darmo, może wywalczysz jakąś solidną zniżkę.

 

Patronat medialny - zazwyczaj są to media, które musisz namówić, by puściły w świat Twojego newsa o wyprawie lub opublikowały relacje po powrocie. Kłopot tkwi w tym, że często masz patronów, umawiasz się z nimi na artykuł, który musisz przesłać za darmo (tak zazwyczaj mówi umowa), a gwarancji posiadania sponsora nie ma. To niestety Twoje ryzyko. Brak mediów to jednak brak reklamy. Przedsięwzięcie nieopisane przez nikogo ma znikomą szansę przekonać kogokolwiek do sponsoringu. Zdobycie patrona zazwyczaj nie jest problemem (choć mam złe doświadczenia i w tej kwestii...). Która gazeta górska czy portal nie chciałaby darmowego newsa czy dobrej relacji? Wystarczy wysłać im list z informacją o podróży (kto, dokąd, którędy) i gotowe. Oczywiście łatwiej zaprosić do współpracy media branżowe (miesięczniki górskie, rowerowe, podróżnicze) niż TVP1 czy "Wyborczą". Duże media zawsze cierpią na nadmiar informacji.

 

Znajomości - znajomy sklep turystyczny chętniej wesprze stałego klienta niż kogoś, kogo widzi pierwszy raz w życiu. Dobrym sponsorem będzie też firma Twojego znajomego lub krewnego. Warto też budować relacje z potencjalnymi sponsorami na festiwalach, pokazach slajdów itp. imprezach. Jest to łatwiejsze, jak się ma wyrobione nazwisko, czyli wracamy do pkt. 1.


Czasami jednak życie płata pozytywne figle. Kiedy podróżowaliśmy po Azji Południowo-Wschodniej mój aparat nawalił. Opublikowaliśmy na blogu apel o pomoc w znalezieniu sponsora na nowy sprzęt. I oto niespodziewanie odezwały się do nas osoby, kilka miesięcy wcześniej spotkane w Nepalu. Przeczytawszy o naszym problemie postanowiły nam pomóc i sfinansowały nam znaczną część nowej lustrzanki. Czasem więc pomoc pojawia się z najmniej spodziewanej strony!

 

Czym kieruje się potencjalny sponsor przy wyborze oferty?

 

Profesjonalizm - napisany na kolanie e-mail, zawierający błędy i niespójne informacje, nikogo nie zachęci do udzielenia wsparcia. Także cel Twojej przygody musi być odpowiednio ambitny. Jeśli planujesz wejść na Mont Blanc pamiętaj, że na tą górę wybierają się co roku tysiące. Firmy zasypywane są listami od takich właśnie tysięcy.

 

Promocja - pisząc do potencjalnych sponsorów pokaż im, co mogą zyskać na współpracy z Tobą. Zdjęcia do katalogów, reklama w mediach i podczas pokazów po powrocie, solidny test na portalu turystycznym - wszystko to może być argumentem. Możesz zaproponować firmie, że nazwiesz wyprawę imieniem jej produktu. Pamiętacie "Rutinoscorbin Trango Tower Expedition" Dawida Kaszlikowskiego? Nazwa od czapy, ale ważne, że wyprawa doszła do skutku!

 

Tematyka przedsięwzięcia - powinna (choć nie zawsze!) łączyć się z profilem przedsiębiorcy. Fabryka samochodów nie zasponsoruje raczej wyprawy rowerowej. Z drugiej strony wyprawę Piotra Pustelnika na Annapurnę sponsorował producent smaru WD-40. Co łączy odrdzewiacz z Koroną Himalajów? Nie wiem.

 

Medialność - przedsięwzięcie opisane w choćby kilku portalach i magazynach trafi do potencjalnych klientów, którzy wytworzą w swoich głowach pozytywne skojarzenie z marką.


 

Sprzęt czy pieniądze?

Jeśli nie jesteś osobą dużego formatu ("podróżniczym celebrytą") odpuść sobie proszenie o pieniądze. Znacznie łatwiej jest potencjalnie zainteresowanej firmie podarować ci swój produkt: kurtkę, namiot, plecak, rower, suszoną żywność. Jeśli po zakończeniu wyprawy przywieziesz filmy i zdjęcia, które firma będzie mogła umieścić na swojej stronie czy w katalogach, jest to już dla niej do wypromowania marki. Wiele firm z góry zaznacza, że nie wspiera wypraw finansowo. Ogólna zasada - proś o produkty, nie fundusze.


 

Konkursy

Jeśli uważasz, że Twój pomysł jest wystarczająco ambitny, spróbuj sił w konkursie dla podróżników. Znanymi przykładami są Nagroda im. Andrzeja zawady przyznawana co roku podczas gdyńskich 
"Kolosów" oraz  memoriał "Miej odwagę" Alpinusa. Podobne przedsięwzięcia organizują też np. magazyny czy firmy fotograficzne (cykliczny konkurs FUJIFILM).


 

Ku pamięci

Na koniec przytoczę słowa pracowniczki pewnego sklepu turystycznego. Na pytanie jak pozyskać sponsora, napisała: "Czasem kierujesz się "czymś" - nie wiem jak to nazwać. Zaprzyjaźniona firma wyposażyła chłopaka na wyjazd, mimo, ze reklama z tej wyprawy była żadna, ale ujęła ich jego historia. Są takie imprezy, które wspiera się, bo są zakręcone, fajne i pasują do nas, do atmosfery w firmie, do wizerunku jaki chcemy pokazywać. Są takie prośby o sponsoring, które odrzuca się na dzień dobry."


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY