Tu, na Bajkale, nie muszę się martwić

Jakub Rybicki Podróże 

Jestem szczęśliwy, że mogę ogarnąć świat zmysłami. Wzrokiem omiatam ogromną przestrzeń jeziora, stepu, tajgi. Słyszę ich oddech, trzask pękającego lodu, wiatr tańczący między szprychami. Sprawdzam, jak smakuje śnieg, jem ryby, które pływają parę metrów pod kołami. Czuję zapach drzew, trawy, bagna, lodu. Twarz smaga mróz, wiatr, słońce i deszcz. Wiem, że zostawią na niej swoje ślady, z którymi będę się w domu dumnie obnosił, jak z trofeami, zdobytymi na naturze.

– Jaką masz wysuszoną cerę! – zauważy zatroskana dziewczyna.

– Skąd takie czerwone policzki? – spyta dociekliwy kolega.

– Masz jakoś tak więcej zmarszczek – z satysfakcją wytknie celebrujący młodość brat.

A babcia jak zwykle powie, że znowu schudłem.

 

W domu, gdy siadam przed ekranem komputera, natychmiast wciąga mnie strumień informacji, których nie jestem w stanie przetworzyć, spraw, których nie załatwię, i filmów, których nie zdążę obejrzeć. Jednego dnia trawimy ponoć więcej informacji niż ludzie sto lat temu przez całe życie. Co gorsza, jestem uzależniony od tych zdobyczy cywilizacji i czuję się nieswojo, gdy przez kilka godzin nie sprawdzę mejla czy szatańskiego fejsbuka. Odkąd wynaleziono smartfona, dosłownie wszędzie jestem w kontakcie ze światem, w coś zaangażowany, coś sprawdzam. Moje małe okienko na świat jest potwornie uzależniające i sprawia, że rozdrabniam się na tysiące małych spraw i błahych informacji, które nie są mi do niczego potrzebne, ale są tak ciekawe! Nie jestem w stanie zrezygnować z internetu, gdy tylko mam zasięg w telefonie. A może właśnie ktoś napisał?

 

Podczas zapisywania tej strony moja skrzynka mejlowa kilkakrotnie zapiszczała radośnie, obwieszczając, że oto mam wiadomości! Promocja na Wielkanoc w Krakowie albo dzień wiosny w Szczecinie. Mogę wygrać różowy skuter vespę i wyjazd all inclusive do Bukaresztu. Wizzair kusi biletami za pięć złotych, a Rayanair zapewnia, że dopłaci do mojego przelotu, jeśli zwerbuję na fejsbuku pięćdziesięciu znajomych. Są jeszcze oferty pracy (bo przecież pisanie to nie praca…) dopasowane idealnie do moich potrzeb. Wolny duch, obieżyświat, kreatywny. „Proponujemy Panu atrakcyjne stanowisko telemarketera (Customer Service Account) w dynamicznie rozwijającej się firmie telekomunikacyjnej...”.

 

Tu, na Bajkale, nie muszę się martwić, że nie przeczytam całego internetu, nie będę na bieżąco z fejsbukiem, a jeśli nie odczytam nowych mejli od razu, to już nigdy mi się nie uda. Bo i tak się nie uda. Na początku jeszcze sprawdzam pocztę w telefonie, odczytując z nostalgią zaległe wiadomości, ale teraz wysiada bateria i już nic nie łączy mnie z zewnętrznym światem. Okazuje się, że można bez tego żyć. Mam do dyspozycji bardzo skromny zasób wiedzy, ograniczony do przewodnika, mapy i kompasu. Jest jeszcze GPS, jako ustępstwo na rzecz nowoczesnej cywilizacji.

 

 

 

 

 

 

Monoloco poleca:

 

Po Bajkale. Rowerem przez Syberię

Jakub Rybicki

Wydawca Świat Książki

Liczba stron: 384

 

„Po Bajkale” Jakub Rybicki

Relacja z wyprawy rowerowej zimą po zamarzniętym Bajkale. Dwóch młodych podróżników przemierza jezioro z północy na południe, trasa wynosi ponad 900 kilometrów, w skrajnie trudnych warunkach: mróz, lodowaty wiatr, szczeliny w lodzie. Autor opisuje spotkania z fascynującymi ludźmi, ich zmagania z niezwykłą przyrodą, przytacza zasłyszane od nich opowieści i historie. Znajdziemy tu również przygody, zabawne i dramatyczne, jakie rowerzyści przeżyli w dalekiej Syberii. W tle przepiękne krajobrazy. Mnóstwo wspaniałych zdjęć.

 

 

Od autora:

 

Wśród licznych pytań dotyczących wycieczki chyba najwięcej dotyczy słynnych syberyjskich mrozów.

- A czy było wam zimno? (Było.) A kiedy najzimniej? (w nocy -35⁰C.) A nie baliście się tych mrozów? (Nie.) A nie pęka nic od takiego zimna? (Pęka.) A białe niedźwiedzie widzieliście? (Nie.)

Tak więc książka jest o zimnie.

 

Jakub Rybicki (rocznik 1985) - urodzony na Warmii, wychowany na Mazurach, dorastający na Podlasiu, osiadły w Wielkopolsce. Z wykształcenia, a czasem i zawodu socjolog, starannie badający społeczeństwo najwspanialszego z krajów. Z drugiego wykształcenia wschodoznawca - co stale każe mu pchać się na Wschód, który kocha szczerze, ale nie wie, czy z wzajemnością. Z pasji fotograf, laureat licznych nagród, m.in. Travel Photographer of The Year czy Grand Prix festiwalu Kolosy. Współautor książki Poza utartym szlakiem, współpracownik magazynów i portali podróżniczych oraz rowerowych. Kolekcjoner dziwnych czapek, okazjonalny alpinista. Rowerem, autostopem, konno i samochodem przejechał około 50 krajów. W podróżach szuka prawdy, dobra i piękna.

 


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY