La Grande Bellezza, czyli piękno po włosku

Magda Maciejewska Monoloco Cafe  Film

Filmy, w których opowiadana historia zdaje się raczej płynąć, dryfować, niżeli biec wyznaczonym przez ramy gatunku torem, niekiedy okazują się być tymi ciekawszymi. "La Grande Bellezza" w reżyserii Paolo Sorrentino doskonale wpisuje się w tę grupę. Sorrentino swoim filmem zaprasza w pozytywnie nostalgiczny rejs po Rzymie. Pocztówka z włoskiej stolicy będzie równie nietypowa co fabuła filmu, gdyż miejsca, które pokazuje reżyser nie są tymi, z którymi wieczne miasto się kojarzy.

Jednym z najmocniejszych atutów "La Grande Bellezza" jest jego główny bohater Jep Gambardella (Toni Servillo, często współpracujący z Sorrentino, m.in. "Boski", "Spokojne życie"), podstarzały, sceptyczny pisarz, który lata swojej świetności ma już za sobą – co sam otwarcie przyznaje. Jep to typ człowieka, którego nie da się nie lubić. Świeci nieco wypłowiałym blaskiem, jednak jego szczerość i beztroska zjednują mu sympatię otoczenia. Jest typowym hedonistą, co widać zarówno w retrospekcjach z jego życia młodzieńczego, jak i obecnie, choć jak sam twierdzi – nie oczekuje już wiele od życia. Czuje się staro, błądzi nocami po Rzymie szukając sam nie wie czego, zdawać by się mogło, że tytułowego "wielkiego piękna".

 

Podążając za Jepem i spoglądając na Rzym jego oczami, miasto ukazuje zupełnie nowe oblicze. Dalekie jest od wizerunku ukształtowanego przez telewizję, biura podróży, czy opowieści znajomych. Nie sposób nie zauważyć splendoru, w jakim żyją główni bohaterowie, czyli wyższa klasa średnia. Jednak o wiele większe wrażenie robią zwyczajne scenerie i sytuacje. W "La Grande Bellezza" piękno ujawnia się bowiem w momentach najmniej oczekiwanych, miejscach z pozoru nie mających znaczenia. Mimo, że film jest ucztą dla oka, odnosi się wrażenie, że nie chodzi w nim o poszukiwanie wizualnej ekstazy. Wiele prościej byłoby przecież zahipnotyzować widzów widokiem Koloseum w świetle zachodzącego słońca (co prawda Koloseum też spotykamy w filmie, w końcu Jep mieszka vis-à-vis z jedną z wizytówek Rzymu). Obserwując Jepa, poznając jego dawne i obecne życie, łatwo można dojść do wniosku, że jakiekolwiek piękno, mniejsze, większe, spotyka się bardzo wybiórczo i niespodziewanie.

 

"La Grande Bellezza" rozpoczyna się fragmentem  książki "Podróż do kresu nocy" (debiut francuskiego pisarza Louise Ferdinand Celine z 1932 roku). Po seansie słowa te nabierają głębszego i bardziej klarownego znaczenia. Melancholijne rozmowy, hedonistyczne imprezy, romantyczne retrospekcje – cała codzienność Jepa sprowadza się do jednej refleksji, tak dobrze oddanej w początkowym motcie filmu. Mówi ono m.in. "(...) Nasza podróż w całości leży w wyobraźni (...)". Tym krótkim stwierdzeniem Sorrentino daje do zrozumienia, że to co określane jest "wielkim pięknem" to przypadkowe miejsca i sytuacje subiektywnie postrzegane przez kogokolwiek, kto tylko pragnie je znaleźć i zamienić we wspomnienia.

 

 


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY

Into the Wild

Into the Wild

Christopher McCandless to 22-letni Amerykanin mieszkający z rodzicami i siostrą w Annandale w stanie Wirginia. Właśnie skończył college z bardzo dobrym wynikiem, co pozwala mu znaleźć dobrze płatną pracę. Kupuje mieszkanie...

Magda Maciejewska Magda Maciejewska
14 czerwca 2012
Film
"Boy" - Jaki syn, taki ojciec

"Boy" - Jaki syn, taki ojciec

Doskonałe efekty specjalne, ciągłe zwroty akcji, rozlew krwi, przemoc, romans, seks i narkotyki a na deser wampiry i super bohaterowie grani przez najsławniejszych aktorów amerykańskich. Żadnej z wymieniony...

Magda Maciejewska Magda Maciejewska
12 kwietnia 2012
Film
Heima

Heima

Sigur Ros to islandzka grupa muzyczna tworząca muzykę post-rockową na wysokim artystycznym poziomie. Jeśli ktoś nie miał jeszcze kontaktu z twórczością grupy, czas nadrobić braki, a doskonałym początkiem owej znajomości będzie fil...

Magda Maciejewska Magda Maciejewska
8 marca 2012
Film