Malia - ukryta perła Krety

Katarzyna S. Podróże 

Jak dziś pamiętam te słoneczne dni spędzone w ciepłym, greckim klimacie. Słońce, upalne lato, niebieskie morze i ten wakacyjny, radosny śmiech, który rozbrzmiewa wszędzie: na ulicach, na plaży, w najdalszym zakątku, którego oczy nasze nie widzą… Chociaż tamte chwile już dawno minęły, wspomnienia nadal żywe - wypaliły swoje miejsce w moim sercu i pamięci.

Fot. Sergey Melkonov 

 

Nieprzeciętne wrażenie, urok i czar… 

 

Nigdy nie wiemy, co przyniesie kolejny moment, jakich ludzi spotkamy i jaka okaże się droga, która podążamy. Ta ciekawość, ta chęć poznawania wszystkich i wszystkiego dookoła jest jak motywacyjny motor. Nie o to chodzi, żeby szukać szczęścia gdzieś daleko, ale żeby to szczęście znaleźć w zwykłej codzienności, na ogół prozaicznej i rutynowej.

 

Kreta, wyspa wśród morskiej rzucona otchłani,
Żyzna, pełna uroków, a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny...

Homer, Odyseja 

 

Moją własną drogę i jej kierunek wyznaczyła praca. To dzięki tym czynnikom znalazłam się na jednej z greckich wysp – Krecie. Ale największe wrażenie wywarła na mnie Malia, mała cząstka, bez której całość przestrzennego obrazu jaki posiadam, wyglądałaby zupełnie inaczej.

 

Miasteczko wypoczynkowe położone na północnym wybrzeżu, około 34 km od Heraklionu i przepięknej widokowo miejscowości Agios Nikolaos nad zatoką Mirabello (popularnie nazywanej greckim Saint Tropez). Położenie wśród tych greckich szlacheckich kamieni nie umniejsza ani trochę małemu diamentowi jakim jest Malia. To miejsce ma swój naturalny urok i blask, który na pierwszy rzut oka ludzkiego jest ukryty. Aby poznać tę tajemnicę, trzeba poznać jej głębie.

 

Co roku Malia przeżywa prawdziwy najazd turystów w sezonie letnim, a wśród nich przeważającą część stanowią mieszkańcy Anglii. Położenie przy samej plaży, doskonała jasna woda do nurkowania i bogate życie nocne z licznymi dyskotekami przyciąga niczym magnes młodych ludzi. Zapadły mi w pamięć te chwile, kiedy mijałam wracające grupki Beach Road do swoich hoteli po wieczornej eskapadzie, a ja zaczynałam swoją pracę. Oprócz samej imprezowej otoczki, Malia posiada niesamowicie dużo prawdziwego uroku z tawernami, widokami, a nawet pobliskimi ruinami…

 

Fot. Katarzyna S.

 

Idealne miejsce do spacerów również i we dwoje. Do spędzenia tego wakacyjnego czasu w tawernie na degustacji oryginalnej sałatki greckiej z fetą, pysznych i niezwykle popularnych smażonych cukinii czy nawet na spróbowaniu pieczonego, bądź w zalewie z oleju, pewnego rodzaju rarytasu jakim jest ośmiorniczka. 

 

Małże - kolejny lokalny przysmak (fot. Sergey Melkonov)

 

Wbrew pozorom Malia nie ma krótkiej historii, jej korzenie bowiem sięgają epoki brązu w XIX wieku p.n.e. To wtedy został zbudowany pałac Sarpedona, brata króla Minosa (około 2 km od ścisłego centrum miasteczka). Ruiny tego pałacu zachowały się do dziś, a badania nad nimi prowadzone są nadal przez francuską grupę archeologów. Jest to nie lada gratka dla koneserów i pasjonatów cywilizacji minojskiej. Ruiny może nie tak potężne i oblegane jak pałac w Knossos, ale historia godna polecenia i uwagi nie jednego zainteresowanego tą dziedziną.

 

Największe wrażenie zrobiło na mnie to, że prawie w tej samej chwili można znaleźć się na plaży, odpoczywać się i relaksować, czy nawet napić się kawy w pobliskiej restauracji na głównej ulicy wśród roześmianych, wesołych i głośnych tłumów, a w następnym już momencie – po przejściu zaledwie paru kroków – wejść do całkowicie innego świata, cichego, spokojnego, pełnego melancholii i lokalnego greckiego klimatu – Starego Miasta. Cudowne uczucie móc pospacerować wśród labiryntu wąskich uliczek z typowymi gdzieniegdzie biało niebieskimi tawernami z muzyką na żywo - przyozdobionymi pięknem różnorodnych roślin i kwiatów, a także wsłuchaniem się w siebie samego. Co ciekawe wychodząc za każdego zakrętu spotyka się prawie tę samą twarz greckiej babci ubranej na czarno (znak żałoby) lub dziadka, mając wrażenie mylnego deja vu (typowa cecha wysp). Krążąc tak w labiryncie wśród starych domów z kolorowymi kwiatami, dziećmi grającymi na ulicy w ciepłe letnie wieczory, widzimy wystawione krzesełka i ludzi pochłoniętych rozmową o wszelkich nowościach w miasteczku. Niesamowita jest obserwacja życia w starym stylu, gdzie daleki świat internetu, komputerów i wszelakiej techniki wydaje się nam jeszcze odleglejszy. Istnieje tylko chwila obecna i drugi człowiek, nasz rozmówca. Gdzie uwaga skupiona jest na naturalnym spokoju konwersacji w naturalnym spokojnym otoczeniu.

 

Spacer po Starym Mieście zwykle zaczynałam tuż przy głównej drodze, gdzie umiejscowiony jest największy kościół Agios Nektarios (charakterystyczny punkt, którego nie sposób ominąć). Nie tylko sam majestatyczny obiekt robi wrażenie, ale jego wnętrze również dopełnia całości. W środku kościoła znajdują się malowidła ścienne Michaela Vassilakisa. Zaraz za nim przy uliczce zaskoczy nas co prawda mniejszy, ale równie ciekawy kościół Agios Ioannis jeszcze z epoki weneckiej. 

 

fot. Katarzyna S.

 

Moim zadaniem to właśnie tu znajduje się najładniejsze ze wszystkich miejsc w Starej Malii. Niewielki plac z tym kościołem i przyuliczna biało niebieska tawerna z piękną okwitającą bramą. Naprawdę robi to wrażenie, szczególnie kiedy widzi się pierwszy raz obraz żywcem wyjęty niczym z obrazu olejnego sprzedawanego na ulicy u Greka. 

 

Oprócz kościołów na swojej drodze napotkałam duży budynek z a la tarasem. Na początku nie widziałam dokładnie do czego mogłoby służyć tak oryginalne pomieszczenie. Ja znalazłam tam przynajmniej miejsce na odpoczynek w cieniu wielkiego konaru drzewa.  Postanowiłam poszukać informacji na ten temat i znalazłam. Parthenaghoyío  lub inaczej szkoła dla dziewcząt z XX wieku. Na początku była to szkoła tylko i wyłącznie żeńska, później zamieniona została na mieszaną. W czasie II wojny światowej przez niemieckich oficerów powstał taki bałagan, że placówka ta została... kuchnią do wydawania zup. Po odrestaurowaniu budynku, seniorzy piją tu kawę, czytają gazety i robią dokładnie to co ja tu zrobiłam będąc po raz pierwszy w tym miejscu – odpoczywają w cieniu wielkiego drzewa.

 

fot. Panegyrics of Granovetter

 

Po drugiej wojnie światowej zostały również " períptero ", czyli żółte kioski. Były to jedne z pierwszych instytucji założone tutaj przez grecki rząd w celu zapewnienia pracy inwalidom wojennym. W tym małym pomieszczeniu można było zaopatrzyć się w papierosy, gazety i słodycze. Dużo później kioski rozrosły się i powstały tzw minimarkety, gdzie dziś można kupić już wszystko. Pięknym przypomnieniem tamtych starych dni jest oryginalny i charakterystyczny kremowy żółty kolor, który jest widoczny z daleka na budynku.

 

Spacer to obserwacja, a obserwacja to spacer alejkami dróg i myśli.  Jeden taki spacer po labiryncie wąskich, małych uliczek więcej uczy o naturze świata, niż grube książki – jakby to ujęli w słowa starodawni intelektualiści.

 

fot. Panegyrics of Granovetter

 

Nigdy nie wiemy dokąd dokładnie zaprowadzi nas droga, alejka, ścieżka… Ja podążając za kierunkiem jednej z wąskich uliczek mojej ukochanej Malii zostałam doprowadzona do… studni. Okazało się, że jest ona tylko odrestaurowanym i… jedynym zachowanym reliktem. Jako ciekawostkę mogę tu dodać, że Malia aż do 1960 roku nie miała bieżącej wody. Była to wioska uzależniona od 5 studni, które to znajdowały się w jej wnętrzu.

 

Słowo pisane sprawia, że wspomnienia ożywiają, a projekt nowej drogi – tworzenie nowych wspomnień...

 

 

Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze a stajemy się bogatsi.

Anonim

 

 


Podziel się




PODOBNE ARTYKUŁY

Przewodnik emocjonalny po Sarajewie

Przewodnik emocjonalny po Sarajewie

Pierwszy raz o Sarajewie usłyszałem na lekcji historii, podczas której omawialiśmy I wojnę światową. Właśnie w stolicy Bośni i Hercegowiny przyszły następca tronu austriackiego Franciszek Ferdynand z...

Kurs Na Wschód Kurs Na Wschód
7 maja 2014
Gdzie mafia mówi dobranoc - Sycylia

Gdzie mafia mówi dobranoc - Sycylia

Sycylia zachwyca ciągnącymi się kilometrami gajami oliwnymi, w których zbiory zaczynają się późną jesienią. Skłania do refleksji w czasie spaceru w Dolinie Świątyń w Agrigento, gdzie znajdują się ruin...

Gosia Goławska Gosia Goławska
9 stycznia 2014